LES ETAPES DE LA VIE...

Temat: PLUSKWY ?
Pewnie masz racje! Ale to wszystko, to i tak paskudne robale!
Chociaz znowu ktos powie i slusznie, ze to nie sa robaki!
W domu (blokach) nie mam prusakow. Kiesys byly mrowki faraona,
ale powyzdychaly i takie szybkie srebrne zyjatka w lazience, ale tez juz ich
nie widze.
Moze za sprawa "mojego czlowieka" (pajaka) w lazience , ktorego nie raz
ratowalem z opresji gdy wpadal czasami do wanny.
pozdrawiam
Źródło: topranking.pl/1564/pluskwy.php



Temat: co opanowało moja łazienkę?
co opanowało moja łazienkę?
Ostatnimi czasy nocne wizyty w łazience przyprawiaja mnie o bolesci.
Zauważyłem jakies nieznane robale (wczesniej łazienka przez kilka lat była
wolna od wszelkiego robactwa), których nigdzie nie mogę sklasyfikować, jakiś
dla mnie dziw natury.
Wielkości ok 1 cm, łażą noca, boją się swiatłą, sa NIEWIARYGODNIE szybkie,
zwrotne i ruchliwe.
Wg obserwacji wychodzą z kanalizacji, ale moge sie mylić.
Po upolowaniu pozostaje po nich blada maź.
Czy ktokolwiek ma podobne przejścia? Co to za robaki?JAk można sobie z nimi
poradzić i ewentualnie jakie negatywne konsekwencje płyną z ich obecności?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,653,36930173,36930173,co_opanowalo_moja_lazienke_.html


Temat: takie małe robaczki...
takie małe robaczki...
mam pytanie jak wytępić takie małe robaki (długie srebrne wijące się b.
szybkie) które pojawiły się u mnie w łazience jakiś czas temu. Łazienka jest
myta, próbowałem też spryskiwać sprejem bakteriobójczym i nic codziennie rano
trzech nowych kolegów czeka na mnie w łazience a ostatnio widziałem nawet w
pokoju gdzie jest dziecko! Proszę o pomoc jak wytępić to paskudztwo...

Pozdrawiam Piotras
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,630,22181950,22181950,takie_male_robaczki_.html


Temat: Dziwne robaczki (chyba z łazienki)
Dziwne robaczki (chyba z łazienki)
Mam taki problem. Od jakiegoś czasu w mieszkaniu zaczęły mi się
pojawiać takie małe robaczki. Ok. 0,5 cm długości, ciemne, dość
szybkie jak się przestraszą. Bardzo łatwo się uszkadzają, próbowałem
delikatnie zabić jednego aby zrobić zdjęcie, ale się nie udało.
Zdaje się, że wychodzą gdzieś z łazienki, ale nie wiem dokładnie
skąd. Najpierw pojawiały się w wannie, a ostatnio na podłodze w
łazience, przedpokoju, kuchni a nawet w pokojach.
Mieszkanie nie jest "zapuszczone". W łazience regularnie używam
domestosów i kretów, ale to i tak nie pomaga. Nie wiem jak się
pozbyć tego usrojstwa. Dodam jeszcze, że ich aktywność zwiększa się
gdy posprzątam.
Jedna pani zasugerowała mi, że one się biorą z wilgoci, ale nie
wyjaśniła jak. Że niby w wodzie są ich jajeczka (czy małe larwy) i
one się jakoś wylęgają u mnie w mieszkaniu? Wydaje mi się to mało
prawdopodobne.
W każdym razie będę wdzięczny za wszelkie wskazówki, co z tym
zrobić.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,49213,101717375,101717375,Dziwne_robaczki_chyba_z_lazienki_.html


Temat: Robaki w łazience -brrrrrr
Robaki w łazience -brrrrrr
Nie wiem jak zalczyć coś takiego: robaki są nieduże - przypominają
rozciągniętą łezkę, szare albo czarne, jakoś szczególnie obrzydliwie nie
wygladają ale mimo to - brrrrrrrr.... sama świadomość, że mi po łazience
biegają napawa mnie obrzydzeniem straszliwym.. wychodzą późno tak ok 23.. są
bardzo szybkie..
czy ktoś miał podobny problem? kto wie coż zacz i jak to wytępić??

najpierw zaobserwoałam je w wózkarni w żłobku....

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,34708,47591255,47591255,Robaki_w_lazience_brrrrrr.html


Temat: MUSZKI
Ja też spotkałam kilkakrotnie w swojej łazience takie bardzo malutkie robaczki,
trudno określić ich kolor bo są bardzo małe i do tego szybkie,
ale chyba sa beż
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,20991,48448974,48448974,MUSZKI.html


Temat: Chcę pojechać do KENII!
Wrocilam z Kenii dwa tygodnie temu,wiec moge postarac sie odpowiedziec na Twoje
pytania:)
1.Sama mieszkalam w hotelu 3*-moze to nie luksusy,ale ciepla woda jest,lazienka
jest i lozeczko,codzienne sprzatanie i to mi w zupelnosci wystarczylo.Naprawde
nie bylo na co narzekac.
2.Coz...zadnych lekarstw nie bralam,uzywalam jedynie Autanu-do tej pory
zyje,komarow nie widzialam,aczkolwiek moj kolega twierdzi,ze zabil na sobie
dwa(wszakze rowniez do tej pory zyje).
3.Insekty i robaczki to rzecz nieunikniona,ale nie jest to upierdliwe-ja sie
boje tego badziewia,wiec jestem na to wyczulona,ale naprawde bylo OK.
4.Mysle,ze Rainbow jest w porzadku i ma naprawde dobre ceny
5.Hmmm...nie wiem,ja ze swojej strony moge Ci tylko powiedziec,ze chocbys byl w
najgorszym hotelu to fakt,ze zobaczysz safarii i piekna,kolorowa Kenie wszystko
Ci wynagrodzi.Polecam szybkie opuszczenie hotelu i zwiedzanie na wlasna
reke.Wrazenie niesamowite,a za taksowke zaplacisz niewiele(targuj sie!!!)np.my
za busa na 8 osob zaplacilismy po 6 Euro/os,a kazalismy sie wozic caly
dzien,bylismy w miejscowosci oddalonej o 120km,zagladalismy po drodze tam,gdzie
tylko chcielismy,kazalismy sie zawiezc do jakiegos ladnego miejsca,zeby poplywac
i wszystko to mielismy bez jakichkolwiek sprzeciwow.Jeszcze po drodze zabralismy

dzieciaki ze szkoly,bo staly przy szosie i matki z dzieciakami,jechalo nas chyba
ze 20 osob w tym busie i bylo naprawde wesolo.Niezapomniane i piekne przezycia.
6.Nurkowac jak najbardziej mozna,trzeba tylko uiscic oplate w wysokosci 10$ za
wstep na teren rezerwatu i oplacic sobie lodeczke,ktora Cie tam zabierze(rafa
znajduje sie ok.1km od brzegu i jest to teren chroniony)
Ot i wszystko,w razie czego pytaj!
Pozdrawiam

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,22626,48810001,48810001,Chce_pojechac_do_KENII_.html


Temat: zarażenie owsikami na plazy - możliwe?
1. Jednym z większych zabobonów medycyny konwencjonalnej (bo nie tylko ludowa ma
zabobony!) jest teza o jednokrotnych dawkach przy leczeniu robaczyc. Jak leki o
działaniu paraliżującym robaki obłe mają sparaliżować jego jajo lub larwę? No nijak.
Więc zapomnij o tym co czytałaś o jednokrotnej dawce leku przy owsicy. Zwłaszcza
przy owsicy, kiedy wylęg jaj jest bardzo szybki, okres larwarny niezwykle krótki
i okres dojrzewania owsika do składania następnych jaj - także bardzo, bardzo
krótki.

2. Dawki OK. Mały mógłby dostać nawet Zentel w zawiesinie, ale mam nadzieję, że
owsica jest "świeża" i Pyrantelum sobie poradzi.

3. Inne preparaty w czasie leków konwencjonalnych. NIE. Lepiej po, np znów
odczekać 10 dni i wtedy wspomóc się ziołami lub balsamem. Nie łącz dwóch światów
medycyny. Nic nie polepszysz, a możesz zbyt obciążyć organizm. Leczenie robaków
nie jest szybkie i nie może być, nie przeskoczysz ich biologii. Lepiej dłużej i
wolniej, niż szybko i z dużym obciążeniem dla organizmu.

4. Owsiki to nie bakterie. Oczywiście, że możesz wszystko przemyć, ale nie
popadaj w sterylizację Walcz przede wszystkim z kurzem, bo tam mogły się
rozpanoszyć jaja owsika (np. podczas przetrzepywania pościeli). A dywany itp.
kanapy lepiej wyodkurzać z jaj (potencjalnych) niż wbić je w włosie lub
strukturę materiału mokrą szczotką... Oczywiście newralgiczne są też takie
miejsca jak pawlacze w których trzymamy pościel (tę w której w nocy śpimy),
skrzynie tapczanów i łazienki. Tam też lepiej się bardziej przyłożyć z
porządkami. Poza tym nie musisz tego robić aż 3-krotnie. Część zabawek umyj i
schowaj - dasz dziecku po zakończeniu całej kuracji.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,578,65922558,65922558,zarazenie_owsikami_na_plazy_mozliwe_.html


Temat: 3 latek i 5 -miesieczniak a rytm dnia ...
:-) witaj!
Ja właśnie jestem po takim dniu...padam na twarz, dzieciaki śpią, chociaż biegam
co pół godziny wetknąć smoczek młodszej (5m), albo uspokoić we śnie starszą
córkę (4l)...usiłując oczywiście dopiąć wszystko na ostatni guzik (wychodzę z
założenia, że jak nie zrobię dzisiaj tego co miałam do zrobienia - prania,
prasowania, sprzątania, to jutro będzie tego 2 razy tyle, a mąż pracuje i nie
zrobi tego za mnie). Odpuściłam sobie już odkurzanie zbyt częste, do 2 razy w
tygodniu. Prasuję tylko to co niezbędne. Gotuję zwykle obiady 2-dniowe, dla
młodszej córki często (choć nie zawsze) kupuję słoiczek. A i tak ciągle jestem z
czymś do tyłu!
Na początku rzeczywiście trudno było mi ustalić rytm dnia, chociaż, tak jak
napisałaś, młodsza dużo spała i to było ułatwieniem przynajmniej w ciągu dnia.
Teraz jest ciekawa świata i generalnie śpi tylko na dworzu podczas spaceru. W
domu chce się bawić - byle nie sama :-)
W związku z tym, że starsza córka chodzi do przedszkola (o dzięki za to!), nasz
rytm wygląda tak:
7.00 pobudka - cała rodzinka
szykuję śniadanie, pomagam wybrać ubrania starszej i szykuję butlę młodszej
7.45 odprawa męża i starszej :-)
do 9.30 ubieram siebie i młodszą, ścielę, jem, rozmyślam o tym co mnie dzisiaj
czeka, zabawiam się trochę z dzidzią, podaję jej deserek i ona zasypia
póki śpi - postanawiam szybko zacząć robic obiad (żeby szybciej mieć to z
głowy), ale zanim obiorę warzywa do końca - bobo budzi się z wielkim promiennym
uśmiechem, zregenerowana i żądna bardzie skomplikowanych rozrywek niż tylko
leżenie na macie i zabawa grzechotkami...
11.00-12.00 zupka, potem zabawa, a w międzyczasie pranie, sprzątanie, gotowanie
i różne takie, poprzeplatane okrzykami protestu, kiedy na dłużej brak
zainteresowania z mojej strony
14.00 butla
14.30 wyprawa do przedszkola po starszą siostrę (młodsza śpi jak kamień, ale
tylko do momentu, kiedy wjeżdżamy spowrotem do klatki schodowej naszego bloku)
16.00 - 20.00 walka o przetrwanie ;-) (w międzyczasie o 17.00 butelka, jakiś
deserek lub dwa, bo inny dla starszej) ekspresowe rozbieranie młodszej (nie
cierpi kombinezonu) i poganianie starszej żeby wychodziła z łazienki gdzie
zwykle tapla się w wodzie albo bawi moimi kosmetykami jak tylko nie widzę lub
zajmuję się młodszą, włączanie bajek i przełączanie ich (bo akurat nie te
ulubione), potem długie negocjacje żeby wyłączyć, rysowanie lub malowanie i
jeszcze dłuższe sprzątanie po nim, usiłowanie czytania książeczek, obiad na
kolanie i jednej nodze, szybkie wyprowadzenie psa, zabawianie młodszej i
uspokajanie jej (marudna ostatnio jak nie wiem, zęby czy co?), w międzyczasie
przwijanie i mycie pupci w łazience, ścielenie łóżek i kolejne negocjacje - tym
razem o kolację, mycie się i przebieranie do spania...uff... to tylko niektóre
wyboiste punkty programu
a więc: 18.45 - mycie starszej, 19.00 dobranocka i kolacja,
w tym czasie po 19.00 - mycie młodszej, butla i lulu
19.30 - czytanie bajek w łóżku ze starszą i takie tam wieczorne przytulanki po
cichu (mamy tylko 2 pokoje i obydwie córki śpią w jednym pokoju)
Potem - biegnę do suszarni w piwnicy ściągnąć lub powiesić pranie, które stoi od
kilku godzin, bo nie znalazłam czasu żeby się tym zająć. Wyprowadzam psa.
Sprzątam pobojowisko w kuchni. Wraca mąż i zastaje w domu błogą ciszę,
przerywaną czasami kwileniem z powodu zagubienia się smoczka młodszej lub
popłakiwaniem starszej, bo wypadła z łózka, chciała siku, albo coś jej się złego
przyśniło. Czas dla siebie mam dopiero po 22 i wtedy dopiero czuję jak mnie nogi
bolą, jak plecy mi ścierpły i generalnie przysypiam na kanapie, próbując
ambitnie poczytać książkę lub gazetę (mąż pracuje dalej, przy komputerze).
Odpędzam wyrzuty sumienia z powodu rzeczy których zrobić nie zdążyłam i obiecuję
sobie wyrobić "normę" jutro. Wieczna gonitwa. A ja już o pracy myślę (ja też
pracuję przy komputerze, ale w domu, wysyłam to co zrobię przez Internet,
chociaż raz w tygodniu muszę pojechać do pracy) - i nie wiem jak to upchnąć w
tym całym zgiełku.
Zamiast głośno żalić się na swoje zmęcznie i "niewyrobienie" wchodzę do pokoju,
kiedy moje robaczki śpią i są takie słodkie, przyglądam im się, nawet uśmiecham
się do dnia który mam za sobą :-)
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,632,19217970,19217970,3_latek_i_5_miesieczniak_a_rytm_dnia_.html


Temat: Noworodek ze szpitala w foteliku samochodowym?
Jestem zwolenniczką przewozenia dzieci w fotelikach i nigdy nie robię
odstępstw, ale!
Urodziłam się w czasach kiedy ruch na droga był mniejszy niż dzisiaj, ale
jeżdziły już po drogach, szybkie i niebezpieczne maszyny - przywieźli mnie do
domu w becie i też było OK. Uważam, ze nie ma co przeginać.
Ostatnio dostałam zawodowego maila przeznaczonego dla roczników kiedy nie było
mowy o fotelikach ;o)
Polecam bo to gonde przeczytania!

Do wszystkich urodzonych przed 1980 (reszta nie ma tu czego szukać - paszoł
won!), dzisiejsze dzieci owijane są w watę!

Jeśli jako dzieci albo młodzi ludzie żyliście w latach 40; 50; 60 i 70-tych
XX wieku - nie możecie dziś uwierzyć, że w ogóle mogliście przeżyć!

Dlaczego? A dlatego, że:

- jako dzieci siedzieliśmy w samochodach bez pasów bezpieczeństwa i poduszek
powietrznych

- nasze łóżeczka pomalowane były farbami o krzykliwych kolorach, pełnymi
kadmu i ołowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomnę...)

- buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z
"Wyborową" na czele dały się przecież bez trudu otworzyć a ciekawość to
przecież cecha dzieci i młodzieży, prawda?

- drzwi i szafki w kuchni i łazience były stałym niebezpieczeństwem dla
każdego z nas, zwłaszcza, że nikt nie słyszał o zamkach anty-dziecięcych...

- do jazdy na rowerze nikt w życiu nie włożył kasku ochronnego (podobnie na
nartach albo wrotkach)

- wodę piło się z kranu a nie hermetycznych butelek i tym temu podobnych...

- pierwsze samochody budowaliśmy z pudeł albo skrzynek po kartoflach i
podczas jazdy z górki stwierdzało się, że się zapomniało o hamulcach...

- rano wychodziliśmy z domu by pójść się pobawić, musieliśmy wrócić wtedy,
kiedy zapalały się pierwsze latarnie - nikt nie wiedział gdzie nas nosi, bo
nikt nie miał przy sobie komórki a sprawne budki telefoniczne można było
policzyć na palcach jednej ręki (zresztą i tak nikt nie nosił grosza przy
sobie...)

- człowiek się kaleczył, łamał kości, wybijał zęby i nikt nikogo z tego
powodu nie skarżył do sądu; sami byliśmy sobie winni...

- jedliśmy keksy, czekoladę (często czekoladopodobną), chleb grubo
posmarowany masłem, kiełbasę, kartofle, skwarki i Bóg wie jeszcze co - i co?
- i nikt nie był przesadnie gruby...

- piliśmy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarł...

- nie mieliśmy: playstation, nintendo, x-box, gier video, 60 programów w
telewizji, kaset video, dvd, surround sound, własnego telewizora, komputera

- mieliśmy świetnych kolegów i koleżanki!

- po prostu wychodziliśmy z domu i spotykaliśmy ich na ulicy, bez
telefonowania i umawiania się, bez wiedzy rodziców (oni nie musieli nas
przywozić i odwozić) - jak to było możliwe?

- wymyślaliśmy zabawy z kijem i kamieniem, jedliśmy ziemię, dżdżownice i
temu podobne - i co? - przepowiednie też się nie sprawdziły - robaki nie
żyły w naszych żołądkach a kijami nie wyłupaliśmy rówieśnikom zbyt wielu
oczu...

- niektórzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo
powtarzali klasę i nikt nie zwoływał z tego powodu kryzysowych
nauczycielskich narad...

- jeździło się autostopem i nikomu nie przyszło do głowy, że coś takiego
może się bardzo marnie skończyć...

Nasze pokolenia stworzyły tak wiele! może właśnie dlatego, o czym piszę
powyżej , że bez obaw, z wolnością, siłą, konsekwencją, sukcesem i klęską,
gotowością na ryzyko i wiarą w drugiego. To właśnie zawdzięczamy naszym
rodzicom i rodzicom naszych rodziców - i czasom naszego dzieciństwa i
młodości...

I Ty też do nas należysz!





Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,585,24529672,24529672,Noworodek_ze_szpitala_w_foteliku_samochodowym_.html



© 2009 LES ETAPES DE LA VIE....

Home SZPZLO Wola SZ Strzyżów